Nasza historia cz.8

 Minęły ponad trzy lat od opowieści, która nie ma jeszcze końca. Minęło dużo czasu, wiem że o wielu sytuacja już nie pamiętam lub nie chcę pamiętać. Rok 2022 był moim najgorszym rokiem, zła decyzja, którą podjęłam sama doprowadziła wręcz do mojego załamania nerwowego, nigdy nie płakałam tyle co wtedy…Ale muszę tutaj wspomnieć, że miałam piękne pożegnanie działowe. Zależało Ci żeby mnie dobrze pożegnać, żebym dostała piękne kwiaty od Ciebie, na pamiątkę biżuterię…to był jak dotąd najpiękniejszy prezent jaki mi dałeś i najbardziej osobisty. Pożegnanie było piękne i smutne jednocześnie. Bawiłam się z Tobą jak za dawnych lat, i znowu skończyliśmy razem. Ale ranek nie był taki jak zawsze…ja płakałam, tuląc się do Ciebie, a Ty nie wiedząc jak poradzić sobie z moją rozpaczą starałeś się mnie jakoś pocieszyć…to był też pierwszy raz, kiedy świadomie leżeliśmy razem i symbolicznie zamykaliśmy coś co było nasze…do dzisiaj pamiętam mój żal, moja rozpacz i to jak żałowałam tej swojej decyzji.

I stało się, zmieniam dział. Na początku jakoś było, brakowało nas sobie nawzajem, kontaktu była masa…a poźniej, z każdym kolejnym dniem, miesiącem, rokiem było tego kontaktu coraz mniej. Nie chce tego opisywać, nie chce do tego wracać. Wiem tylko, że gdybym odpuściła, gdybym nie była na tyle głupia i nie walczyła o Nas to Nas by już nie było…byłabym jedną z wielu, z którą pracowałeś. Ty znalazłeś sobie zamienniki, ja nie umiałam. Choć było już lepiej, dalej jedno Twoje spojrzenie i nogi mi się uginały. Stałe były nasze coroczne imprezy, nasze „razem” i wspólne grudniowe wigilię. Tradycja utrzymana chyba już bardziej przez Ciebie. Gdy ja chciałam już to odpuszczać, nic nie kupować, Ty się zawsze odzywałeś i pytałeś się kiedy się widzimy. I prezenty też zawsze były, akurat tej naszej Wigilii to zawsze pilnowałeś. Mamy już nawet swoje stałe miejsce tych spotkań…I też to żegnanie starego roku i witanie nowego…to też było, nie wiem jak to się udawało ale byliśmy chwilę w tym dniu razem, słysząc się przez telefon…moje stałe życzenia, niezależnie czy to urodziny, święta…żebyśmy więcej ze sobą rozmawiali i żebyś chciał, miał dla mnie więcej czasu…tylko i aż tyle…bardzo trudne do wykonania…

I jest dzisiaj….4 lata oddzielnie….a teraz, jestem tutaj, z Tobą… tak jak kiedyś, siedzę naprzeciwko i każdego dnia widzę Twoje piękne oczy, uśmiech…widzę te iskry, które masz, może już nie tak silne jak kiedyś, ale one tam dalej są…znowu jak rozmawiasz z kimś przez telefon to szukasz mojego wzroku, jak piszesz maila to chcesz usłyszeć moje potwierdzenie, lub usłyszeć mój głos w słuchawce gdy coś tworzysz…czekaj, nie rozłączaj się…

Mówią, że dwa razy do tej samej rzeki się nie wchodzi…tak, to prawda. Ale Ty jesteś Oceanem a nie rzeką…z Ciebie nie da się zrezygnowac…uczę się na nowo tej znajomości, stawiam sobie sama jakieś granice…ale przychodzi taki dzień jak ostatnio, wspólną impreza…widać, że dobrze się bawisz, zawsze znajdzie się jakaś adoratorka, przyciągasz kobiety…ja staram się być już wycofana na tych spotkaniach, trochę po to żeby nikt niczego mi nie zarzucił, trochę po to, że nie chce się narzucać, nie chcę prosić o Twoją uwagę…nie… i co? Ja się oddalam a Ty wtedy zawsze łapiesz mnie, pilnujesz…nie pozwalasz się oddalać, nie…tak było ostatnio… i ja naprawdę tego nie rozumiem, wszyscy widzą że u nas normalnie nie jest, zażyłość i wzajemna wiedza o sobie jest tak duża, że ciężko to z czymś porównać…

Musisz mnie widzieć, musisz zatańczyć, przytulić i być.

Tak było i teraz i pewnie będzie jeszcze nie raz. Nie chce pisać, że to koniec tej historii…ta historia dalej trwa. Nie wiem ile czasu jest nam dane, ale każdą chwilę chowam w sercu i dziękuję, że ja mam. 

Zawsze Razem…


Komentarze

Popularne posty